Roczek.

Uff, kto by pomyślał, że to już minął rok od czasu, kiedy po raz ostatni byłem na lekcjach w technikum i po raz ostatni dane mi było siedzieć w szkolnej ławie i ’skwapliwie’ przepisywać dyktowaną wiedzę. Ciekawe i wesołe to czasy były, pomimo tego, że czasami człowiek psioczył na ilość wiedzy, którą teoretycznie musiał przyswoić. Teoretycznie, albowiem i tak połowa tego wychodziła uchem, część się zapamiętywało a resztę lekcji spędzało się na bujaniu w obłokach ;]

Wtedy to też przyszła refleksja, że to już, koniec, 4 lata minęły i trzeba będzie się sprawdzić w pierwszym ‘poważnym’ egzaminie a do tego z powodu faktu iż to technikum było, dochodził sprawdzian z wiedzy właściwej dla zawodu. Eh, ileż to było straszenia, narzekania, błagania, czasem nawet obietnic, byle tylko zmusić frywolnych osobników do nauki ;] Pewnych rzeczy jednak się nie da zmienić, tak samo jak osób. Dlatego różni ludzie w różne miejsca się porozjeżdżali.

Przyszły egzaminy maturalne, przyszedł egzamin zawodowy. I mogę stwierdzić jedno. Jeśli ktoś naprawdę czegoś chce, zda. Nie musi się nic uczyć, denerwować, przygotowywać miesiącami. Wystarczy odrobina wiedzy o otaczającym świecie, zainteresowanie tą wiedzą oraz zdolność logicznego myślenia. To wszystko. Żadna książkowa wiedza nie zastąpi braku zdolności łączenia pewnych faktów i kojarzenia odpowiednich rzeczy. I z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że jeśli ktoś by się uparł, to bez większego wysiłku zdałby maturę na poziomie rozszerzonym, po mniej więcej roku od ukończenia gimnazjum lub nawet od razu. Bo to, co nauczane jest w liceum oraz technikum wcale nie pomaga. Wręcz przeciwnie, przeszkadza w rozwijaniu swoich zainteresowań, w rozwijaniu samodzielnego myślenia, zabija to co jest piękne w odkrywaniu świata.

Patrzę na to po swojemu. Z perspektywy człowieka, który jeśli stwierdził, że dany przedmiot jest do niczego niepotrzebny ani go nie interesuje, po prostu go ignorował. To nie jest łatwa droga, wbrew pozorom. Taka nauka rzeczy które się lubi a nie tych, które się mogą przydać. Trzeba być odpornym na wszelkie porażki i krytykę, po prostu bez przerwy być sobą, nie ulegać żadnym namowom ani szablonom. Warto też dostrzegać ciekawe i interesujące rzeczy we wszystkim. W geografii, astronomii, fizyce, chemii, nawet w matematyce znajdzie się parę interesujących faktów. Tak samo jest z przedmiotami humanistycznymi. Wśród tego natłoku znajdują się naprawdę ciekawe perełki. Wystarczy dobrze poszukać a znajdzie się być może coś, co przykuje na całe życie. Nie można pozwolić się wciągnąć w ten jednostajny rytm, który narzucany jest w szkole. Dużo też zależy od nauczycieli. Jakoś miałem to szczęście, że trafiali mi się, przynajmniej od niektórych przedmiotów, nauczyciele niestandardowi, którzy po swojemu w jakiś sposób przekazywali smykałkę do ciekawostek.

No i książki. Bez nich nie byłbym tym kim jestem. Wychowałem się wśród książek. Dzisiaj dziecko od małego ma kontakt z telewizją, z komputerem, ogólnie z elektroniką. A ja miałem książki i ludzi. Miałem cały świat, bo wychowywałem się na wsi. Ktoś, kto wychował się w mieście, nie wie co stracił. Wychodzę z założenia, że człowiek powinien rodzić się i wychowywać na wsi, potem przenieść się do miasta lub w pobliże miasta i tam się uczyć i przez pewien czas pracować. A gdy nadejdzie czas, ustatkować się, przenieść się na wieś, wychować tam dzieci, nie pozwalając im na kontakt z technologią. I dożyć tam spokojnej starości. I szczęśliwej.

Kształtuje nas miłość rodziców i rodziny. Ktoś pozostawiony samemu sobie nigdy tak naprawdę nie będzie szczęśliwy.

A tak na koniec, to mogę zauważyć, że to pięćdziesiąty wpis. Cóż z tego wynika? Nic poza tym, że w moich prywatnych statystykach mam okrągłą liczbę ;]

Jedna odpowiedź to “Roczek.”

  1. Karolka Powiedział/a:

    i kolejny komentarz ode mnie masz:)
    fajnie to napisałeś:)
    ja co prawda nie umiem olać przedmiotów które mnie nie interesują… staram się tego uczyć na siłę..bo trzeba..bo wymagają…bo oczekują..
    Angielski lubiłam…i lubię nadal. Miałam dobrą nauczycielkę. Nie dam na nią złego słowa powiedzieć.
    Za to biologia…którą kochałam..tak…teraz…dzięki pewnej kobiecie…. nauczycielce [pf.].. nienawidzę;]
    A zdaję z niej biologię… ciężko się zebrać żeby uczyć się rzeczy która nam przypomina o kimś o kim nie chce się pamiętać.
    Mhm…

Napisz odpowiedź