Wędrówka…
Przebyłeś, Wędrowcze
pustynię szeroką jak kraje
nie metaforyczną
lecz taką, co wysusza ciało
Przeżyłeś, Wędrowcze
swego ciała katusze
swego umysłu kuszące wizje
nie upadłeś, ni też uległeś
Głodnyś, Wędrowcze
ciało twe starcze
pożera samo siebie
aby umysł mógł żyć
Spragnionyś, Wędrowcze
język niczym kołek z drewna
próbuje udusić
jak rodzony brat morderca
Dotarłeś, Wędrowcze
wiedziony nadzieją
do kresu swej podróży
do świątyni pana Boga swego
Umrzesz, Wędrowcze
karmiony pustymi słowami
pojony czczymi ideałami
nie doczekawszy fizycznej strawy
A kości twoje
jak miliony innych
bieleć będą
na dziedzińcu pustej wiary
27 kwiecień, 2008 @ 16:19
nie jestem pewna…ale to jest chyba ten wiersz, który wysłałeś mi jako pierwszy:)
:) Ponownego komentarza nie wymaga:) moje zdanie znasz:)
27 kwiecień, 2008 @ 17:09
No bo to jest pierwszy mój wiersz, który napisałem w ogóle ;] Pierwszy i chyba jedyny w takim ’smaku’ ;]