Opowiadanie (prawie).

Tak to drzewiej bywało, że się człek nudził w czasach gdy przyszło mu maturę pisać, więc robiło się różne rzeczy ;] Jedną z dziwniejszych było napisanie czegoś co od biedy można by nazwać opowiadaniem. Jest to raczej jakaś taka improwizacja, napisana podczas rozmowy na GG z koleżanką, po prostu wpadło coś do głowy i wyskoczyło w postaci tego słowotoku ;] Nic tutaj nie było zaplanowane, nic pomyślane, czysta improwizacja ;] Więc lojalnie uprzedzam tych, którzy są wrażliwi na różne potknięcia.

Skazaniec powstaje z klęczek, strażnicy rozwiązują go z pęt. Patrzy dziwnym wzrokiem na dobrodziejkę, dzięki której zawdzięcza życie, i lekko chwiejnym krokiem odchodzi w kierunku publiczności.

Ale, cóż to? Nagle z tłumu unosi się dziwna postać, rzekłbyś, nieludzka. Gawiedź rozdziawia usta ze zdumienia, księża wykonują znak krzyża.

Postać rozpościera nietoperze skrzydła i dwoma machnięciami wzlatuje w powietrze. W tłumie zaczynają rozlegać się krzyki. Świątobliwi pobledli, zasłaniają oczy. Postać wydaje przeciągły krzyk, po czym przelatuje nad wszystkimi. Pani, która darowała mu życie, ze zdumieniem odkrywa, że przed jej twarzą opada jej na kolana płatek róży.

Bierze go w dwa palce, i odkrywa, że czerwień płatka wzmocniona jest jeszcze kroplą krwi, która teraz rozmazuje się na jej dłoniach.

Zdumiona, dotyka językiem palca zbroczonego płynem życia. W tym momencie jej wszystkie mięśnie napinają się do granic wytrzymałości, a serce rozpaczliwie krzyczy o odpoczynek, ponieważ zachowuje się tak, jakby chciało wyskoczyć z piersi. Można pani upada na kolana, włosy przykrywają twarz…

Zdumieni świadkowie z niepokojem przyglądają się scenie, jednakże nikt nie jest na tyle śmiały by podejść bliżej.

Nagle, na granicy słuchu, wykryć można dziwne dźwięki. Przypominają one wycie potępionych połączone z jękami rozkoszy oraz cierpienia. Tłum zamiera. Nagle, ta która przed chwilą klęczała, unosi twarz. Wszyscy, którzy widzieli ową twarz, twierdzili zgodnie, że była to twarz demona…

Demon uśmiecha się twarzą pięknej pani. Uśmiech ten nie pozostawia wątpliwości, że bycie w pobliżu w niedługim czasie może się stać bardzo szkodliwe dla zdrowia. Motłoch próbuje się cofnąć, lecz na próżno, ponieważ z tyłu napierają ludzie, którzy wiedzeni ciekawością, chcą zobaczyć przyczynę zbiegowiska. I wkrótce widzą. I wcale już tak bardzo nie są ciekawi.

Odpowiedzi: 3 to “Opowiadanie (prawie).”

  1. maurinko Powiedział/a:

    bardzo obrazowe opowiadanie… naprawdę, czytając to, miałam przed oczami całą tą sytuację… tylko… brakuje mi końca i początku :>
    ojj, gdybyś to dopisał, to kto wie… :] może bym teraz stała w kolejce po Twój autograf, ściskając w ręku tomik Twych opowiadań :> :P

  2. Karolka Powiedział/a:

    Błędne koło -> ciekawość goni ciekawość… :]
    jednak prawdziwe to przysłowie że jest to 1 stopień do piekła [no może niezupełnie no ale..]
    :) fajne ‘opowiadanie’

  3. dArk Powiedział/a:

    Możesz wytłumaczyć jeszcze raz z tym błędnym kołem? ;] Bo nie wiem o co chodzi ;]

    A Ty, Kasiu, to widocznie masz bardziej rozbuchaną wyobraźnię, niż ja ;]

Napisz odpowiedź