Archiwum z czerwiec, 2008|Strona archiwum miesięcznego

Wierzysz?

Czy wierzysz?
Legiony butami niszczą życie
Ołowiem niosą pokój
Wierzę

Czy wierzysz?
Łaska i miłość boża
Kroplami spływa do warg
Nie wierzę

Czy wierzysz?
Widmo głodu zagląda milionom w oczy
Powodując bezgłośny płacz
Wierzę

Czy wierzysz?
Budując pomnik wiary
Dając przykład miłością
Nie wierzę

Czy wierzysz?
Łzy żalu i zapomnienia
Odrzuconego dziecka Matki
Wierzę

Czy wierzysz?
Miłość, która leczy
Miłość, która koi
Nie wierzę

Czy wierzysz?
Czy żyjesz?
Czy pragniesz?
Czy umierasz?

Nie wierzę.
Żyję.
Pragnę.
Umieram.

Kocham…
Kocham?

Rocznica?

Tak sobie ostatnio przypomniałem, że to już okrągły roczek będzie (a nawet więcej) od momentu gdy chwyciłem za długopis i napisałem swój pierwszy wiersz. Święta wielkiego z tego powodu nie będzie ani być nie powinno raczej ;] Nagrodą niech będzie paru czytelników, wyróżnienie na Lubelskich Koziołkach Poetyckich oraz publikacja w ogólnopolskim tygodniku ;]

Garść statystyk:
-około 35 wierszy
-2 800 słów
-23 strony A4

Do ‘kariery’ zaliczyć można też trzy malutkie opowiadania, a raczej zabawy z formą niż coś co można nazwać opowiadaniami ;] Ciekawość każe zapytać, cóż przyniesie przyszłość. Mam nadzieję, że coś dobrego ;]

Rano

A gdy przyjdzie rano
I zacznie szeptać do ucha
Kocham!

Zamknij oczy
Wsłuchaj się bezgłośnie
Kocham.

Dotknij ręką serca
Opuszkami palców poczuj
Kocham…

Ustami usta muśnij
Posmakuj prawdy
Kocham?

Otwórz oczy
Przywyknij do światła
Chcę kochać!

Stań sobie daleko
Popatrz na małą postać
Chcę kochać.

Zobacz co jest wokół
To co blisko
Chcę kochać…

Przytul mniej ważnych
Ale bliższych
Chcę kochać?

Notka o niczym

Tak, to będzie (kolejna) notka o niczym. A bo to panie ciężko znaleźć jakiś fajny temat, co by się o nim pisało ciekawie i płynnie ;] Tak więc napiszę o niczym. Szczególnie że nie mam o czym pisać.

A więc napiszę o głupiej cesze języka polskiego, a mianowicie podwójnym zaprzeczeniu. Mówimy “nie idę nigdzie”. W angielskim powiemy “I am going nowhere” czyli “idę nigdzie”. Po cóż to? Nie wiadomo. Być może po to, żeby puryści językowi się nie czepiali, że ‘brzydko wygląda/brzmi’.

Z innych rzeczy irytujących: dlaczego z dziennikiem w dzień robimy całkiem co innego niż z nocnikiem w nocy?

Cóż tam jeszcze? Chwilowo nie ma nic do czytania. Biblioteka z powodu wakacji się zamknęła i zmieniła godziny otwarcia. I dureń przez całe miasto idzie tylko po to, żeby się przekonać, że spóźnił się o godzinę. Skończyłem po raz chyba dziesiąty czytać Sagę o Wiedźminie. Jesli ktoś może coś polecić ciekawego, to bardzo proszę o komentarze. Chcę upolować Paragraf 44 Paragraf 22, książkę która została napisana kilka/kilkanaście lat przed powstaniem Monty Pythona, a pomimo to można ją nazwać pythonowską. Pokazuje w wojnę w sposób absurdalny i prześmiewczy. Chyba trzeba będzie ją sprowadzić z Allegro. A propos Allegro, szukam sponsorów, co by zakupić TO. Znajdzie się jakiś frajer dobroczyńca, który się zlituje? :P

Na dzisiaj chyba kończę, ważne że powstała jakaś notka ;]

dArk out

W galerii – improwizacja

Familiada w USA

Chamstwo

Kropla…

Samotna kropla
Rozpoczyna podróż swojego życia
Bez widoków na przyszłość
Zmierza ku niewiadomej

Powiew wiatru
Potrafi zmienić linię
Którą podążamy na dół
Ku naszemu przeznaczeniu

Patrząc z dołu
Widzimy to
Co nieuchronnie zbliża się ku nam
Ale także to co przyjdzie potem

Samotna kropla
Ciągle opada
Nieświadoma zastępów
Zgotowanych przez siły natury

Nie jest sama
Miliony podążają jej śladem
A mimo to nie jest świadoma
Jest jedyna i unikalna

Pojedyncza kropla
Nie może stworzyć wiele
Wiele kropel
Może zrobić wszystko

Miliardy kropel
W połączeniu ze światłem
Które daje wszechmogące Słońce
Tworzy cud tęczy

Wzruszając swoim pięknem
Rodzi słonych braci
Którzy powstają
W oczach pełnych smutku

Kap kap kap…

Kap kap kap
To woda i jej muzyka
W tej nocnej ciszy

Ale i tak nie zagłuszy
Wodospadu myśli
Tak pozbawionego rytmu

Pomimo oczu
Szeroko otwartych
Łagodna ciemność

Nie sięga po nie
Kojącymi dłońmi
Milcząc cicho ‘ufaj mi’

To czas lituje się
Gdy w końcu powieki
Oddzielą od rzeczywistości

Sting – Desert Rose

I dream of rain
I dream of gardens in the desert sand
I wake in pain
I dream of love as time runs through my hand

I dream of fire
These dreams are tied to a horse that will never tire
And in the flames
Her shadows play in the shape of a man’s desire

This desert rose
Each of her veils, a secret promise
This desert flower
No sweet perfume ever tortured me more than this

And as she turns
This way she moves in the logic of all my dreams
this fire burns
I realise that nothing’s as it seems

I dream of rain
I dream of gardens in the sdesert sand
I wake in pain
I dream of love as time runs through my hand

I dream of rain
I lift my gaze to empty skies above
I close my eayes, this rare perfume
Is the sweetest intoxication of her love

I dream of fire
These dreams are tied to a horse that will never tire
And in the flames
Her shadows play in the shape of a man’s desire

Sweet desert rose
Each of her veils, a secret promise
This desert flower
No sweet perfume ever tortured me more than this

Sweet desert rose
This memory of Eden haunts us all
This desert flower, this rare perfume
Is the sweet intoxication of the fall

Następna strona »