Jesień w kolorze malin
Jesień w kolorze malin
Przyszła wieczorem
Dymy z ognisk zapachniały
Ku czci władczyni pór
A maliny się czerwienią
Jak wieczorem chmury
Pojedyncze nici pajęczyn
Wędrują ku niebu
Tylko my, jak głupcy
Pozostajemy w miejscu
Przypisując im
Nieznane wspomnienia
Żyj między wersami
Świat zbyt okrutny jest
Zabierze mnie kiedyś
Jesień ze sobą
W trawach kroczyć będziemy
Gasząc ostatnie ogniska
—
Żadnych komentarzy.
Zostaw odpowiedź

