Elektronika
Trafiło nagrywarkę w laptopie, dzisiaj trafiło nagrywarkę z PC. Prawdopodobnie przeze mnie, bo jakoś udało mi się w pośpiechu włożyć wtyczkę zasilania odwrotnie, co wbrew pozorom jest możliwe przy zewnętrznym zasilaczu, który wtyczkę ma zrobioną z gumopodobnego materiału. Arghh. Na układ +5V poszło śliczne +12V, co prawdopodobnie powiedziało do pewnych wrażliwych elementów na płytce drukowanej “Panowie, teraz ja tu rządzę, macie pracować dwa razy ciężej”. Cóż to znaczy dla biednych i wrażliwych układów MOSFET na wejściu +5V? Ano tyle, że zamknęły się w sobie, zrobiły zwarcie i prąd poszedł do masy lub zaznajomił się z innymi ciekawskimi elementami na płycie. Co to oznacza dla nagrywarki? Ano tyle, że przy wkładaniu płytki mrugnie sobie raz swym żółtym oczkiem, i nawet nie próbuje zapoznać się z tymi wszystkimi ciekawymi danymi umieszczonymi na kompakcie.
Mógłbym zdobyć płytkę drukowaną z innego egzemplarza, w którym na przykład padł laser i przełożyć do swojego. Ale prościej będzie po prostu kupić nową. I prawdopodobnie wcale nie tak drożej. A już na pewno szybciej.
To jakaś czarna seria, parę tygodni temu wysiadła jeszcze zamrażarka oraz pralka automatyczna. Czekam aż padnie jeszcze jakiś inny ciekawy element z wyposażenia domowego. Całe szczęście, że pralka oraz zamrażarka stały sobie w domu a nie w mieszkaniu w Przemyślu. Ani z nich nie korzystałem ani nie będę tęsknił tak bardzo jak za moją śliczną nagrywarką. No ale to kolejny wydatek dla rodziców. Sacrebleudonnerwetter.
Aż się chce paskudnie zakląć. Na przykład “niech to l*cho porwie”.
Ktoś ma do oddania jakąś sprawną nagrywarkę?
Żadnych komentarzy.
Zostaw odpowiedź

